Oczywiście jak zima, to czapki i szaliki są niezbędne.
Zaraz po świętach zabrałam się do roboty, bo okazało się , że do zakupionej wcześniej czapki nie ma szaliczka do kompletu. Z resztek włóczek udało mi się dopasować kolory i tak wyszedł udzierg - ryżem 1x1, czasami z 1 nitki, czasami z 2 , specjalna wersja z dziurką do przekładania i pomponami.
No i potem poszło z górki... zamówienie na komin, no bo w przedszkolu panie wolą jak dzieci mają kominy, a nie szaliki. A jak coś na szyję, no to musi być też czapka.
Przed świętami sprułam sweterek fioletowy, który już dawno na mnie nie pasował z planem zrobienia nowego, ale dziecka potrzeby większe i kurtka zielono-fioletowa, tak więc komplecik fioletowy.
Czapeczka z żakardowymi jasnofioletowymi serduszkami, a komin-golf robiony brioszka w górnej części, a dolna wyszła jak pelerynka.
I tak mnie wciągnęło brioszkowanie, że jeszcze przed ich wyjazdem zrobiłam białą czapkę dla tej największej, bo tylko taki mi pasował do czerwonej kurtki z tego co leżało w pudłach.